OM SYSTEM PEN to nowy aparat, na który czekało wielu fanów tej marki. Jest przepiękny, leciutki, malutki, a do tego ma solidny wizjer, świetną stabilizację matrycy i uszczelnienia. To wszystko w rozsądnej cenie poniżej 5000 zł. Co potrafi nowy stylowy bezlusterkowiec i czy będzie mocną konkurencją dla podstawowych aparatów Fujifilm?
O nowościach marki OM System dawno nie słyszeliśmy, ale w końcu są. Swoją premierę miał właśnie bezlusterkowec Mikro Cztery Trzecie OM SYSTEM PEN oraz trzecia wersja uniwersalnego obiektywu kitowego M.ZUIKO DIGITAL 14-42 mm f/3.5-5.6 III. To lifestylowy, prosty w obsłudze zestaw, który może namieszać na rynku zdominowanym przez podstawowe modele marki Fujifilm.
Polska premiera na Festiwalu Fotoforma 2026
Zaczynamy od cen nowości. Aparat OM SYSTEM PEN został wyceniony na 4290 zł sam korpus lub 4790 zł w parze z nowym kitem 14-42 mm II. Sprzęt trafi na półki sklepowe w październiku. Swoją polską premierę nowy PEN będzie mieć w trakcie Festiwalu Fotoforma w dniach 5-6 października. Będziecie mogli go chwycić w swoje ręce i sprawdzić pod okiem ekspertów marki OM System i zamówić swoją sztukę. Wejściówki na Festiwal kupicie na festiwalfotoforma.pl.
Kompaktowy korpus retro o wadze 393 g, uszczelniony w standardzie IPX1
Klasyczna stylistyka PEN z wizjerem elektronicznym umieszczonym w narożniku korpusu
Pokrętło trybów kreatywnych do szybkiego wyboru profili kolorystycznych i monochromatycznych
Przełącznik trybów foto, wideo i S&Q
Przycisk CP do aktywacji funkcji fotografii obliczeniowej
Matryca 4/3 Live MOS o rozdzielczości 20,4 Mpix,
ISO 200–25 600, rozszerzane do ISO 100
Procesor obrazu TruePic IX
5-osiowa stabilizacja matrycy o skuteczności do 5,5 EV
Hybrydowy autofokus z 121 punktami detekcji fazy oraz systemem wykrywania obiektów
Filtr LiveND od ND2 do ND16, czyli do 4 EV
Live Composite, Focus Stacking, Handheld High Res Shot i Pro Capture
Zdjęcia seryjne do 30 kl./s z elektroniczną migawką oraz do 6 kl./s z migawką mechaniczną
Odchylany i obracany, dotykowy ekran LCD 3″ o rozdzielczości 1,04 mln punktów
Wizjer elektroniczny OLED o rozdzielczości 2,36 mln punktów
Wideo 4K 30 kl./s / FHD 60 kl./s
Profile OM Cinema 1 i OM Cinema 2, a także Flat, OM-Log400 i HLG
Złącze mikrofonowe 3,5 mm i możliwość nagrywania pionowego wideo
1× slot kart SD zgodny z UHS-II
Akumulator BLS-7 zapewniający około 410 zdjęć na jednym ładowaniu
Ładowanie i zasilanie przez USB-C
Data premiery: 9 września 2026 r.
Stylowy korpus, który ma wszystko, co trzeba
OM System PEN jest malutki (125.8×74.5×43.3 mm), leciutki (344g/393g z kartą pamięci i akumulatorem) i idealnie pasuje do kitowego zooma 14-42 mm, ale również do stałek f/1.8, jak 17 czy 20 mm. W czasie mojego krótkiego testu, miałem właśnie te dwa obiektywy, które świetnie się uzupełniały. Zoom w trakcie dnia, jasna stałka wieczorem.
Z wygląda korpus nawiązuje oczywiście do klasycznego wzornictwa inspirowanego aparatami dalmierzowymi sprzed lat. Łączy ponadczasowy charakter z nowoczesnym stylem. Choć jego estetyka opiera się głównie na prostych liniach, aparat wykorzystuje również wyprofilowane, zaokrąglone powierzchnie, które wygodnie leżą w dłoni, zapewniając równowagę między wysoką jakością wykonania a pewnym chwytem.
Widać tu też podobieństwo do współczesnego modelu E-P7, ale także pokazanego 10 lat temu, PEN-F. I w pewnym sensie, nowy PEN jest właśnie gdzieś pomiędzy nimi. Zyskał dużo większe możliwości, w porównaniu do E-P7, ale nie jest jednak następca PEN-F, który był lokowany półkę wyżej.
To pierwszy bezlusterkowiec serii PEN, którego korpus został uszczelniony przed kurzem oraz zachlapanymi, w zgodzie z podstawową klasą IPX1. To nie jest ten sam poziom uszczelnień, co w OM-3 albo OM-1, które oferują IP53, ale pamiętajmy, że mówimy o podstawowym aparacie do 5000 zł. Warto tu pokreślić, że żaden aparat w tej klasie, nie jest uszczelniony.
Bardzo się cieszę, że w OM System PEN nie zabrakło też wbudowanego wizjera, co również nie jest standardem w tej klasie. Mamy tu elektorniczny celownik OLED, o rozdzielczości 2.36M punktów. To prawdopodobnie ten sam wizjer, co w modelu OM-3. Jest jasny, wyraźny i przyjemny, ale jednak nieco mały. Nie można tu też wymienić muszli ocznej, która jest przyczepiona na stałe. Do tego nie zabrakło też 3-calowego, odchylanego i obracanego ekranu LCD o mocno przeciętnej rozdzielczości 1,04 mln punktów.
Podobnie, jak w OM-3, nowy PEN otrzymał także małą dźwignię do zmiany trybów kolorystycznych. Dźwignia jest plastikowa i nieco mniejsza niż w OM-3, ale ulokowano ją w podobnym miejscu i ma identyczne zastosowanie. Nie można jej jednak wciskać.
Warto też zwrócić uwagę na poręczną dźwignię pod kciukiem na rogu korpusu, która służy do włączenia aparatu w tryb fotograficznym, wideo lub S&Q. Dźwignia działa dosyć opornie, ale dzięki temu, nie powinna się przypadkowo przestawić przy noszeniu.
Producent zastosował tu także nowy akumulator BLS-7, który ma starczyć na wykonanie ok 400 zdjęć. W czasie moich testów, aparat spokojnie wytrzymywał cały dzień luźnego fotografowania na ulicy. OM-System PEN ma też tylko jeden slot na karty pamięci SDHC UHS II, który jest chroniony solidną klapką w grupie z boku. Z boku znajdziemy też gniazdo USB-C, miniHDMI, oraz minijack do podłączenia mikrofonu.
Co mi się tu średnio podoba, to bardzo niewyczuwalny spust migawki. Czasami mam wręcz wrażenie, że niemal zupełnie nie ma on skoku, a jedynym odczuciem sugerując wykonanie zdjęcia, jest dźwięk migawki. Aparat nie ma też żadnego joysticka, ale punkty AF można spokojnie ustawiać przyciskiem na wybieraku z tyłu, wskazywać palcem na ekranie albo wykorzystywać ekran jako panel dotykowy, kiedy aparat jest przy oku. Działa to sprawnie i komfortów, szczególnie przy luźnych, codziennych zdjęciach.
Jakość obrazu na początek wystarcza
Sercem OM-System PEN jest matryca 4/3 Live MOS o rozdzielczości 20,4 Mpix. To ten sam sensor, który możemy spotkać w modelach z serii OM-5.
Matryca nie zachwyca, ale wbrew pozorom ma to pewien sens. Patrząc na zdjęcia z nowego PENa, mam wrażenie, że oglądam kadry sprzed lat. Po delikatnej obróbce, czy to w komputerze czy w samym korpusie, możemy tu łatwo uzyskać nostalgiczny obrazek o ciekawym charakterze.
AF 121 punktów detekcji fazy, świetnie wykrywa obiektyw i je śledzi. To może nie jest poziom najlepszych aparatów na rynku, ale do codziennej zabawy z fotografią, w zupełności wystarcza i wręcz zwalnia z myślenia o ostrości.
OM-System PEN to nie jest mistrz trybu wideo, ale do nagrywania wysokiej jakości rolek czy ujęć podróżniczych, spokojnie wystarczy. Aparat oferuje maksymalnie wideo 4K 30p, ale tylko w 8-bitach. W FHD mamy 60 kl./s. Do tego znajdziemy tu także płaski profil do postprodukcji OM400, oraz wypłaszczone profile Cine. Oczywiście możemy też stosować profile obrazu wgrane do aparatu lub je dowolnie edytować, aby uzyskać efekt, jaki chcemy, bez konieczności późniejszej edycji.
Stabilizacja zachwyca, jako to w OM-System
Oficjalnie nowy PEN oferuje stabilizację matrycy na poziomie 5,5 EV, czyli nieco gorzej, niż w OM-5 Mark II czy OM-3, które oferują aż 7,5 EV. W praktyce w trybie fotograficznym, nie widzę tu różnicy. Bez problemu uzyskiwałem ostre zdjęcia z ręki z czasami, 1,2, a czasami nawet 5 sekund. To pozwala nieco zniwelować gorsze możliwości na wysokich czułościach. W wideo też daje radę: sama matryca to delikatny crop, a z IS cyfrowym dużo większy, ale obraz jest bardzo płynny. Nie potrzeba gimbała. Pod tym względem, OM System PEN bije na głowę każdego bezlusterkowca do 5000 zł.
OM-System PEN został stworzony do zabawy z fotografią
OM-System PEN otrzymał też cały szereg funkcji fotografii obliczeniowej, z której słynie ten producent. To funkcje, które zachęcają do zabawy z fotografią i otwierają wiele kreatywnych możliwości. W OM System PEN znajdziemy zatem takie tryby, jak: Color Creator, Color Profile Control, Monochrome Profile Control, Focus Stacking, Focus Bracketing, HDR, Live ND, High Res Shot Mode, Live Bulb, Live Composite. Uruchamiamy je dedykowanym przyciskiem CP ulokowanym z tyłu pod kciukiem.
Z kolei przełącznik z przodu służy do aktywowania profili zdjęć. Do wyboru mamy zatem 4 tryby kolorowe oraz 4 monochromatyczne. Każdy z profili możemy jednak swobodnie edytować w aparacie, zmieniają cały szereg parametrów. Później, jeśli profil nam się spodoba, można go zapisać, a nawet zsynchronizować ze zaktualizowaną aplikacją OI.Share i udostępnić innym. Do wyboru mamy zatem profile Film Rich Colour, Film Soft Colour, Film Vivid i Standard oraz monochromatyczne Film B&W, Film IR, Film Low Contrast i Standard.
OM System PEN – czy warto? Podsumowanie
OM System PEN to bardzo ciekawy aparat na początek. Mam wręcz wrażenie, że to najlepiej skrojony, czy też przemyślany aparat do 5000 zł od lat, który ma niemal wszystko, czego potrzebuje początkujący twórca, czy osoba, która ma zajawkę na fotografię, a nie chce wydawać na nowe hobby fortuny. Piękny, uszczelniony korpus, skuteczna stabilizacja, dobry AF, a do tego fajny wizjer, wydajny akumulator. Wisienką na torcie niech będą dopracowane tryby fotografii obliczeniowej, oraz profile kolorystyczne, które otwierają wiele kreatywnych możliwości.
Aparat jest stylowy, malutki, świetnie wpisuje się w trendy. To designerski, lifestylowy dodatek, a nie tylko staromodny aparat. Najważniejsze jest jednak to, że równie fajnie się nim fotografuje. Fajnie leży w dłoniach, można go zawsze mieć przy sobie w torbie, czy po prostu zawiesić na szyi. To świetny aparat do rozwijania fotograficznej pasji czy luźnego fotografowania na co dzień, kiedy oczekujemy czegoś więcej niż oferuje smartfon. I chociaż w dużej mierze bazuje on na komponentach stosowanych od lat, to są one w zupełności wystarczające w tej klasie sprzętu.
Dziennikarz, fotograf, twórca wideo z ponad 15-letnim stażem. Fan nowych technologii i nowych smaków z całego świata. Od lat związany z mediami foto i tech oraz branżą e-commerce. Przez niemal dekadę prowadził największy polski serwis o fotografii Fotoblogia.pl (Wirtualna Polska). Był szefem działu wideo oraz redaktorem działu foto w Spider's Web. Publikował w „Szerokim Kadrze", „Digital Camera Polska", czy fotopolis.pl. Pracował też dla takich marek, jak Amazon, Allegro, Ceneo, Netguru, Divante czy TotalMoney.pl. Ceni szczery fotoreportaż, architektoniczny minimalizm, zdjęcia pokazujące prawdziwe życie, ale i intrygujące ujęcia z drona, dzięki którym odkrywa otaczający świat na nowo.