Testy

Nowy Sony 400 mm f/4.5 GM zaskakuje rozmiarem i wagą

Patryk Erbetowski / 15.09.2026

Sony 400 mm f/4,5 GM to teleobiektyw, który może mocno namieszać w fotografii dzikiej przyrody. Ogniskowa 400 mm, światło f/4,5 i masa wynosząca zaledwie 994 g tworzą wyjątkowo mobilny zestaw, z którym bez problemu można pracować z ręki. Do tego dochodzi świetna jakość obrazu, szybki autofocus i możliwość współpracy z telekonwerterami. Sprawdziłem, czy tak kompaktowa konstrukcja rzeczywiście może zaoferować możliwości znane z dużo większych i cięższych profesjonalnych teleobiektywów.

Sprawdź szczegóły

Sony 400 mm f/4.5 GM to teleobiektyw, który łączy duży zasięg z niewielkimi rozmiarami i wagą. To najlżejszy obiektyw tej klasy, dzięki czemu świetnie sprawdzi się w fotografii sportowej, podczas fotografowania mniej płochliwych zwierząt, samolotów czy wydarzeń na otwartej przestrzeni. Zastosowanie światła f/4.5 pozwoliło znacząco zmniejszyć konstrukcję, a taka jasność w wielu sytuacjach będzie w zupełności wystarczająca. Do tego otrzymujemy szybki i precyzyjny autofokus oraz optyczną stabilizację obrazu. Obiektyw współpracuje również z telekonwerterami Sony – z TC 1.4x oferuje 560 mm f/6.3, a z TC 2x aż 800 mm f/9. To ciekawa propozycja dla fotografów, którzy potrzebują dużego zasięgu, ale nie chcą rezygnować z mobilności.

SPRAWDŹ TEŻ: Sony 100-400 mm f/4.5 GM to obiektyw marzeń fotografów przyrody

Sony 400 mm f/4.5 GM – test

Sony 400 mm f/4.5 GM 

Sony 400 mm f/4.5 GM 

Sprawdź cenę
Fotoforma
Sony 600 mm f/6.3 GM

Sony 600 mm f/6.3 GM

Sprawdź cenę
Fotoforma

Kompaktowa konstrukcja, ogromne możliwości

To, co niewątpliwie robi największe wrażenie w konstrukcji tego obiektywu, to jego waga, która wynosi 994 g. To najlżejszy pełnoklatkowy teleobiektyw 400 mm f/4,5 na rynku, co w połączeniu z równie małymi gabarytami obudowy sprawia, że praca z ręki jest z nim bardzo komfortowa. To idealna konstrukcja dla osób, które fotografują dziką przyrodę z podchodu, przemieszczając się przez wiele kilometrów, często w trudnym terenie. Dodatkowo środek ciężkości został przesunięty bliżej bagnetu, dzięki czemu mniej męczą nam się ręce, a chwyt jest stabilniejszy przy fotografowaniu z ręki. Nie dość, że statyw może zostać w domu, to jeszcze obudowa jest na tyle mała, że mieszczę całość do średniego wkładu fotograficznego z mojego plecaka Peak Design Outdoor. Gdy porównamy nowy teleobiektyw do Sony 400 mm f/2,8 GM, okazuje się, że jest on około 3 razy lżejszy, a różnica w wymiarach również jest ogromna.

Wykonanie obiektywu jest na równie dobrym poziomie, co w pozostałych profesjonalnych, białych szkłach od Sony. Zrobiony jest z metalu i solidnego tworzywa, a wszystkie przyciski i pokrętła pracują z odpowiednim oporem. Nie zabrakło też uszczelnień, dzięki czemu nie musimy obawiać się pracy w deszczu czy kurzu. Rozłożenie elementów sterujących jest w zasadzie identyczne jak w Sony 300 mm f/2,8 GM, zabrakło tylko mocowania małych filtrów od strony bagnetu. Zamiast tego mamy standardowy gwint przed przednią soczewką o średnicy 95 mm. W zestawie otrzymujemy też solidną osłonę przeciwsłoneczną, ale obiektyw na tyle dobrze radzi sobie z odblaskami, że często zostawiałem ją w domu, jeszcze bardziej zmniejszając wielkość całego zestawu. Za bezproblemową pracę pod światło odpowiadają powłoki Nano AR II na przedniej soczewce. Została ona też pokryta powłoką fluorową, ułatwiającą czyszczenie i spływanie wody.

Dalej na obudowie znajdziemy 4 przyciski funkcyjne, standardowo odpowiadające za blokadę ostrości, ale można je też dowolnie przeprogramować. Niżej jest jeszcze dodatkowy pierścień, który również może mieć różne zastosowanie, zależnie od potrzeb fotografa. Można tutaj przypisać na przykład zmianę przysłony lub ISO, ale też płynne sterowanie ostrością podczas filmowania. Niżej jest już duży, pokryty gumą pierścień do manualnej zmiany ostrości, który pracuje z dobrze wyczuwalnym oporem. Obiektyw jest też wyposażony w funkcję DMF, dzięki której można manualnie zmieniać ostrość podczas korzystania z autofocusa. To może się przydać przy fotografowaniu w wyjątkowo trudnych dla systemu AF warunkach, na przykład gdy zwierzę ukrywa się w gęstej roślinności.

Dalej na obudowie znajdziemy zestaw przycisków odpowiadających za ustawianie ostrości: AF/MF, włącznik funkcji DMF, limiter oraz włącznik stabilizacji i jej tryby. Następnie mamy ruchomy pierścień z uchwytem statywowym, który można szybko zdjąć, gdy nie chcemy z niego korzystać. Znajdziemy na nim dwa gwinty statywowe, do głowic fotograficznych i wideo, ale zabrakło nacięcia w standardzie ARCA, które pozwoliłoby mocować statyw bez dodatkowej szybkozłączki. Na końcu znajduje się już tylko metalowy bagnet z widoczną uszczelką.

Podsumowując budowę Sony 400 mm f/4,5 GM, trzeba zaznaczyć, że największe wrażenie robi wielkość i waga tej konstrukcji, a na obiektywie nie zabrakło najważniejszych elementów sterowania oraz możliwości personalizacji, których oczekuję od profesjonalnego teleobiektywu.

Jak Sony 400 mm f/4,5 GM radzi sobie w praktyce?

Obiektyw testowałem z Sony A7V, który jest uniwersalnym korpusem z bardzo szybkimi zdjęciami seryjnymi, nawet do 30 kl./s z migawką elektroniczną, oraz wydajnym autofocusem z wykrywaniem obiektów, więc dobrze sprawdza się w fotografii dzikiej przyrody. Ogniskowa 400 mm pozwala na fotografowanie mniej płochliwych zwierząt lub pracę w czatowni. Oprócz zdjęć przyrody można go też wykorzystać do fotografii sportowej, reportażu z wydarzeń na otwartej przestrzeni oraz zdjęć lotniczych czy motoryzacyjnych. Światło f/4,5 jest w zupełności wystarczające do pracy w plenerze i w większości przypadków pozwala uzyskać wystarczająco krótkie czasy naświetlania do fotografowania obiektów w ruchu, bez wchodzenia na bardzo wysokie czułości. Fotografując w zacienionym lesie czy parku, nie musiałem ustawiać wyższej czułości niż ISO 3200. Wyjątkiem mogą być bardzo ciemne hale sportowe, fotografowanie o świcie czy zmroku lub zdjęcia na gorzej oświetlonych koncertach. Wtedy przewagę będzie miała większa konstrukcja Sony 400 mm f/2,8 GM.

Jeśli chcemy fotografować bardziej płochliwe zwierzęta, szczególnie z podchodu, do czego ten obiektyw ze względu na gabaryty świetnie się nadaje, konieczne będzie zastosowanie telekonwertera. Obiektyw współpracuje z telekonwerterami Sony: TC 1,4x, oferując 560 mm f/6,3, oraz TC 2x, z parametrami 800 mm f/9. Moim zdaniem konwerter 1,4x będzie w przypadku tego obiektywu najbardziej optymalnym rozwiązaniem, ponieważ wystarczająco zwiększa jego zasięg, zachowując użyteczną jasność f/6,3. Taką samą jasność na najdłuższej ogniskowej oferuje obiektyw Sony 200-600 mm f/5,6-6,3, który jest z powodzeniem wykorzystywany przez fotografów dzikiej przyrody. Podczas pracy z telekonwerterem nie zauważyłem istotnego pogorszenia pracy autofocusa, a ostrość zdjęć pozostawała na zadowalającym poziomie.

Stabilizacja optyczna w tym obiektywie działa sprawnie. Jest zauważalnie lepsza niż w starszych teleobiektywach od Sony, natomiast producent nie podaje jej wydajności w specyfikacji. Mamy do dyspozycji trzy tryby pracy: pierwszy jest uniwersalny, drugi służy do panoramowania, a trzeci do fotografowania chaotycznie poruszających się obiektów. Przy zdjęciach zwierząt i tak pracujemy zazwyczaj na krótkich czasach naświetlania, ale dzięki stabilizacji drgania w wizjerze nie przeszkadzają w kadrowaniu i śledzeniu ptaków w locie. Przy statycznych zdjęciach byłem w stanie bez problemu fotografować z czasem 1/40 s, co jest dobrym wynikiem przy tak długiej ogniskowej.

Autofocus wspiera tryby seryjne do 120 kl./s oferowane przez najbardziej zaawansowane korpusy Sony. Poradzi sobie też z filmowaniem w 4K 120 kl./s. Ustawianie ostrości jest błyskawiczne, a dwa liniowe silniki XD pracują cicho i pewnie, radząc sobie z ptakami w locie przy wykorzystaniu śledzenia obiektów w Sony A7V. Obiektyw nie ma też problemów z oddychaniem. Jedyne, na co można ponarzekać, to dosyć duża minimalna odległość ostrzenia, wynosząca 2,5 m od matrycy, więc nie nadaje się on do fotografowania małych obiektów.

Jakość obrazu z Sony 400 mm f/4,5 jest rewelacyjna i nie odbiega od najdroższych teleobiektywów tego producenta. Ogromne wrażenie robi ostrość zdjęć, która utrzymuje się nie tylko na środku, ale też na brzegach kadru, co odróżnia go od tańszych konstrukcji. W zasadzie nie widzę potrzeby przymykania tego obiektywu, bo zysk w ostrości jest minimalny. Świetna ostrość przekłada się też na pracę z telekonwerterem, który zawsze powoduje pogorszenie jakości obrazu, ale jeśli sam obiektyw jest tak ostry, to nawet po założeniu telekonwertera jakość zdjęć pozostaje na bardzo dobrym poziomie.

Nie zauważyłem też żadnych istotnych problemów z winietowaniem czy aberracją chromatyczną, a dystorsja jest minimalna i nawet bez korekty nie będzie się rzucała w oczy. Mocną stroną tej konstrukcji jest też ładne rozmycie tła, za co odpowiada 11-listkowa przysłona. Bokeh jest okrągły w całym kadrze, a jasność f/4,5 przy 400 mm na pełnej klatce pozwala na wyraźną izolację obiektu od tła. Pomimo dużej przedniej soczewki praca pod światło też wypada dobrze, nawet gdy jest ono w kadrze. Czasem zdarzały się minimalne bliki, ale nic na tyle dużego, z czym nie poradzilibyśmy sobie w postprodukcji.

Świetny obiektyw w zaskakującej cenie

Na koniec zostawiłem kwestię ceny, która okazała się pozytywnym zaskoczeniem w przypadku tego obiektywu. W chwili premiery obiektyw będzie kosztował 11 999 zł, co jest świetną ceną, biorąc pod uwagę możliwości tej konstrukcji. Dla porównania Sony 400 mm f/2,8 GM kosztuje w tej chwili 53 999 zł. Cena wygląda też atrakcyjnie, gdy spojrzymy na konkurencję, gdzie Nikon 400 mm f/4,5 VR S jest 500 zł droższy, a od jego premiery minęło już trochę czasu. Sigma 500 mm f/5,6, którą można uznać za najbliższego konkurenta z bagnetem FE, też jest droższa i kosztuje 13 990 zł. Jest to co prawda dłuższy obiektyw, ale nie oferuje pracy z telekonwerterami w aparatach Sony.

Podsumowując, uważam, że jest to bardzo udana premiera Sony, a obiektywem powinni zainteresować się wszyscy fotografowie poszukujący lekkiego sprzętu o dużej ogniskowej do podróżowania i fotografowania bez użycia statywu. Co ważne, zminimalizowanie konstrukcji nie odbyło się tutaj kosztem jakości obrazu czy wykonania samego obiektywu, za co Sony trzeba pochwalić.

Warto też zwrócić uwagę na drugą premierę z dzisiejszego dnia, czyli obiektyw Sony 600 mm f/6,3 GM, który oferuje jeszcze większy zasięg w obudowie różniącej się od wersji 400 mm głównie rozmiarem, ale nadal pozostającej niesamowicie lekką, ważącą zaledwie 995 g. Pod względem funkcjonalności również nie odbiega on od modelu 400 mm. Obiektyw 600 mm f/6,3 będzie dostępny w cenie 16 999 zł.

Patryk Erbetowski

Fotograf i twórca wideo z wieloletnim doświadczeniem. Specjalizuje się w fotografii przyrodniczej, krajobrazowej i podróżniczej, ale równie dobrze odnajduje się w projektach komercyjnych: od sesji motoryzacyjnych po fotografię reklamową i architektoniczną. Od lat tworzy filmy na YouTube, gdzie nie tylko stoi za kamerą, ale i przed nią, recenzując sprzęt fotograficzny i dzieląc się praktycznymi poradami. Prowadzi też warsztaty i wykłady, a jego prezentacje gościły na największych festiwalach fotograficznych i podróżniczych. Ambasador marki Peak Design w Polsce.

Więcej w kategorii: Testy

Poradniki

Zróbmy trochę dymu! Sesja, poradnik i test dymiarki SmokeGENIE

Testy

Źle latałem dronami DJI. Nie popełnij moich błędów

Testy

Zhiyun Molus X60 i X100: testujemy kompaktowy system oświetlenia LED

Rzetelne testy naszych specjalistów

Testy

3 Legged Thing Punks 2.0 – sprawdzamy nowe zbuntowane statywy

Poradniki

3 powody, dlaczego warto wybrać karty pamięci Angelbird

Testy

4 powody, dla których Fujifilm X-T4 to mistrz uniwersalności

Zapisz się do newslettera
i bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera