Testy

Ricoh GR IV 1000 zdjęć później. Recenzja

Krzysztof Basel / 13.02.2026

Zabrałem aparat Ricoh GR IV w 3-tygodniową podróż po kilku europejskich krajach. Czy sprawdził się jako codzienny towarzysz podróży? Czym różni się od poprzednika? I czy warto za niego zapłacić prawie 6000 zł?

SPRAWDŹ TEŻ: Ricoh GR III X – test. W czym tkwi jego sekret?

Ricoh GR IV – specyfikacja

  • Aparat kompaktowy z wbudowanym obiektywem
  • Procesor obrazu: nowy GR ENGINE 7
  • Matryca: APS-C CMOS o rozmiarze 23,3 × 15,5 mm z filtrem bazowym kolorów.
  • Rozdzielczość efektywna: około 25,74 Mpix.
  • Obiektyw: stałoogniskowy 18,3 mm (odpowiednik ~28 mm).
  • Przysłona: zakres f/2.8 – f/16.
  • Stabilizacja obrazu: 5-osiowa IBIS (Sensor-shift).
  • Zakres ISO: 100–204800 (AUTO i manualnie).
  • Formaty zdjęć: RAW 14-bit (DNG), JPEG (Exif 2.3), zgodność DCF 2.0.
  • Wideo: Full HD 1080p (H.264/MPEG-4 AVC).
  • Autofokus: hybrydowy AF (faza + detekcja kontrastu).
  • Ekran: 3.0″ dotykowy LCD (~1,04 mln punktów).
  • Pamięć: ~53 GB pamięci wewnętrznej + microSD/microSDXC (UHS-I).
  • Czas migawki: 1/4000 s – 30 s + Bulb/Time.
  • Łączność: Wi-Fi (2.4/5 GHz), Bluetooth, USB-C (PD/DisplayPort).
  • Wymiary i waga: ok. 109,4 × 61,1 × 32,7 mm, ok. 262 g z baterią i kartą.

Budowa i ergonomia: drobne zmiany na lepsze

Na następcę popularnego aparatu Ricoh GR III czekaliśmy kilka dobrych lat. W końcu się doczekaliśmy, ale jest to raczej ewolucja, niż rewolucja. Szczególnie na zewnątrz.

Ricoh GR IV na pierwszy rzut oka, wygląda niemal identycznie, co poprzednik. Ma malutkie rozmiary 109.4 x 61.1 x 35.7 mm i wagę zaledwie 262 g z baterią i kartą pamięci, czyli co do grama tyle samo. To dobrze, bo waga i rozmiary są jego wielką zaletą. GR IV można nosić ze sobą praktycznie wszędzie, mieszcząc aparat w kieszeni spodni czy kurtki.

Wielu fotografów narzeka na trwałość poprzednich wersji z rodziny GR. Twórczy często zgłaszali w szczególności problemy z psującą się osłoną obiektywu oraz jego niską szczelnością. W praktyce zatem, po dłuższy użytkowaniu aparatu, na matrycę dostawał się kurz, co przekładało się na plamy na zdjęciach. Wprawdzie Ricoh GR IV wciąż nie jest uszczelniony, ale producent obiecuje, że zastosował ulepszony obiektyw, który ma być bardziej solidny i nie przepuszczać pyłków na matrycę.

Model GR IV ma na celu rozwiązanie tego problemu dzięki lepszym uszczelkom przeciwpyłowym wokół tubusu obiektywu oraz nowym powłokom czujnika, które odpychają kurz. Sam testowałem ten aparat zbyt krótko, aby to potwierdzić. Obudowa wygląda podobnie, ale jednak po bliższym przyjrzeniu się, widać, że jest tu kilka istotnych zmian:

  • tarcza z tyłu została zastąpiona dźwignią,
  • wybierak się nie kręci, dźwignia + i – do zmiany ekspozycji,
  • tryb Snap na tarczy,
  • przycisk SD/wew z boku.

To same zmiany na lepsze. Fotografując w trybie półautomatycznym, wystarczy w prosty sposób regulować wartość ekspozycji dźwignią pod kciukiem. Dodanie klasycznej tarczy zamiast dźwigni obok jest świętym krokiem do przodu, a w zasadzie do tyłu, bowiem takie rozwiązanie było już w dwóch pierwszych edycjach tego aparatu. Ogólna ergonomia jest zatem na wysokim poziomie, a fotografowanie Ricohem GR IV to przyjemność.

Aparat nie ma wbudowanej lampy błyskowej. Szkoda, bo wielu fotografów lubi sobie pobłyskiwać kompaktami. Dla niech producent przygotował dodatkową, doczepianą, malutką lampę błyskową, której jednak nie dostałem na testy.

Gent, Belgia, Ricoh GR IV, fot. Krzysztof Basel.

Nowy akumulator DB-120 starcza na cały dzień spokojnej pracy, czyli oficjalnie do 250 zdjęć. Poprzedni padał po 200 zdjęciach. Niestety nowy akumulator sprawił, że w jego komorze jest mniej miejsca na kartę pamięci. Zamiast karty SD, mamy microSD, co jest zdecydowanie zmianą na minus. Z drugiej strony, nie odbija się to na szybkości, a w zamian dostajemy wbudowaną pamięć o pojemności 52 GB. Wtedy kartę microSD można traktować jako dodatek.

Z tyłu mamy ten sam, 3-calowy ekran LCD o rozdzielczości nieco ponad 1 mln punktów. Ekran jest przeciętnej jakości. Już nawet Sony nie montuje paneli o tak niskiej rozdzielczości. W dodatku, ekran nie jest odchylany czy obracany.

Aparat nie ma wizjera, ale producent oferuje możliwość dokupienia wizjer optycznego doczepianego przez gorącą stopkę. To spory koszt (ponad 1229 zł), ale taki dodatek wydaje się być świetnym rozwiązaniem dla osób, które nie mogą przekonać się do fotografowania przez ekran. Menu jest bardzo przyjemne: proste, dobrze ułożone, skuteczne i można je obsługiwać dotykowo. Wciskając dźwignię z tyłu, mamy możliwość wyboru filtrów kolorystycznych.

Ricoh GR IV otrzymał nowy obiektyw o identycznej ogniskowej (ekw. 28 mm) i świetle f/2.8. To konstrukcja złożona z 7 elementów w 5 grupach (3 soczewki asferyczne). Producent przekonuje, że dodał tu dodatkową soczewkę, która ma oferować lepszą jakość obrazu.

f/2.8

f/4

f/5.6

f/8

f/11

f/16

Moje testy to potwierdzają. Zdjęcia są ostre w centrum już od f/2.8, a przy f/4 i f/5.6 wyglądają rewelacyjnie. Niewiele gorzej wygląda to w rogach. Na f/2.8 widać delikatny spadek, ale jest dużo lepiej niż w poprzedniku.

Aberracja i bliki są pod kontrolą – nie zauważyłem, aby były z tym jakiekolwiek problemy. Bliki się pojawiają, aby nie przeszkadzają, a raczej nadają organiczny charakter zdjęć.

Korekcja winiety wyłączona, f/2.8.
Ricoh GR IV, korekcja winiety wyłączona, f/2.8.
Korekcja winiety włączona w aparacie, f/2.8.
Ricoh GR IV, korekcja winiety włączona w aparacie, f/2.8.
Ricoh GR IV, korekcja w Lightroomie, f/2.8.
Ricoh GR IV, korekcja w Lightroomie, f/2.8.

Mam mieszane uczucia co do winiety przy wywoływaniu zdjęć RAW. Fotografie bez korekcji mają sporą winietę, które nie ogranicza się tylko do rogów zdjęć, ale zjada dużą cześć kadru. Po włączeniu korekcji w Lightroom, zdjęcia są nie do poznania – jakby były aż przesadnie rozjaśnione i to nie tylko w rogach. Podoba mi się tryb makro. Po jego uruchomieniu jednym przyciskiem z tyłu, aparat pozwala na fotografowanie z odległości 6-15 cm, dzięki czemu jesteśmy w stanie w ciekawy sposób urozmaicić naszą fotograficzną opowieść.

Lille, Francja, grudzień 2025 r. Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione. Fot. Krzysztof Basel.

Jakość zdjęć – nowa matryca robi robotę

Nigdy nie byłem wielkim fanem kolorów z Ricoh GR III i nie zmieniłem zdania w przypadku jego następcy. Nie potrafię się dogadać z obróbką zdjęć RAW, ale pliki JPEG są na tyle dobre, że można z nich spokojnie korzystać bez obróbki. Nie da się oczywiście ukryć, że ogólnie jakość obrazu z tak małego aparatu, jest świetna, a zdjęcia mogą się podobać. Mi po prostu one nie wpadają w oko, ale znam wielu twórców, które je uwielbiają.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Nowa matryca dobrze radzi sobie z szumami. Fotografie są pozbawione ziarna do ISO 800. Czułości ISO 1600 i 3200 wyglądają dobrze, ale powyżej widać już nieco ziarna. Niestety, aparaty stosuje odszumianie na wyższych czułościach także w plikach RAW, czego nie jestem fanem.

Ricoh GR IV, ISO 5000.
Ricoh GR IV, ISO 5000.
Ricoh GR IV, ISO 4000.
Ricoh GR IV, ISO 4000.

Ricoh GR IV został wyposażony w identyczny system AF, co poprzednik. W praktyce, aparat nieźle radzi sobie z ustawianiem punktowym, ale wszystko ponad to, wychodzi mocno przeciętnie jak na dzisiejsze standardy. Wprawdzie potrafi wykrywać twarze, ale potrafi się w tym pogubić. Tryb AF-C nie jest skuteczny. Na szczęście, w większości wypadków wystarczy wskazać palcem na ekranie punkt ostrości i aparat szybko ustawia tam ostrość. W takiej pracy na spokojnie, Ricoh GR IV daje radę.

Gent, Belgia, Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.
Gent, Belgia, Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Tryb wideo to nieporozumienie. Rozdzielczość Full HD to maksimum, a jego jakość jest kiepska. Każdy nawet przeciętny smartfon oferuje więcej. Nie mam jednak wątpliwości, że ten aparat nie został do tego stworzony i pewnie nikomu z jego potencjalnych odbiorców, nie będzie to przeszkadzać. Swoją drogą to ciekawe, bo zastosowana matryca to ten sam sensor, który Sony stosuje w świetnej, niemal profesjonalnej kamerze Sony FX30. Cóż za marnotrastwo potencjału.

Brugia, Belgia, grudzień 2025 r. Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione. Fot. Krzysztof Basel.

Podsumowanie – kwintesencja aparatu kompaktowego

Ricoh GR IV to ewolucja, a nie rewolucja. Wszystkie zmiany, jakie tu zastosowane, są na lepsze, co czynią czwartą generację tego aparatu, wyraźnie lepszym niż poprzednik. Już dla samych zmian ergonomii czy złącza USB-C, byłbym skłonny sięgnąć po GR IV, zamiast GR III. A tu dostajemy nowy, lepszy sensor, czy ulepszony, ostrzejszy w całym zakresie obiektyw.

Ricoh GR IV to wciąż rewelacyjny towarzysz codziennego życia, czy aparat do zdjęć ulicznych i podróżniczych. Testowałem go w czasie podróży po kilku europejskich krajach i miałem go ze sobą niemal cały czas. Po kilku dniach nie miałem już ochoty zabierać ze sobą na zwiedzanie prywatnego Lumix S9 z Artisanem 40 mm f/2 – ten zestaw wydawał się przy nim po prostu zbyt duży i ciężki do schowania w kieszeni.

Gent, Belgia, Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.
Gent, Belgia, Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV rozczarowuje przeciętnym systemem AF, kiepskim wyświetlaczem, czy kartą microSD, ale w zadaniach, do których został zaprojektowany, to naprawdę nie przeszkadza. Mając go w dłoniach, nikt nie zwraca na nas uwagi, nie traktuje poważnie, co sprawia, że fotografując, jesteśmy prawie niewidzialni. To otwiera drogę do bycia bardziej naturalnym obserwatorem miejsc, w których się obracamy z aparatem. Jeśli dołożymy do tego piórkową wagę, to mamy receptę na aparat, który można mieć zawsze przy sobie i fotografować w radością i jakością, dużo większych sprzętów. I to jest właśnie jego największa zaleta.

Amsterdam, Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.
Amsterdam, Ricoh GR IV, zdjęcie obrobione, fot. Krzysztof Basel.

Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że firma Ricoh podjęła kilka ważnych kroków, aby rozwiązać jak najwięcej problemów związanych z poprzednimi modelami aparatów i uważam, że w dużej mierze jej się to udało. Pytaniem jedynie zostaje, czy liczba i jakość zmian jest wystarczająca, aby zapłacić za czwartą generację aparatu tej serii, o 1400 zł więcej. Moim zdaniem warto, ale jeśli ktoś już ma GR III to pewnie zastanowi się kilka razy. Jeśli jednak szukasz swojego pierwszego aparatu tego typu, zakup Ricoha GR IV to będą dobrze wydane pieniądze. 

Ricoh GR IV, tryb B&W, fot. Krzysztof Basel.
Amsterdam, Ricoh GR IV, tryb B&W, fot. Krzysztof Basel.

Ricoh GR IV – ceny

Ricoh GR IV

Ricoh GR IV

Sprawdź cenę
Fotoforma
Lampa błyskowa Ricoh GF-2 WW

Lampa błyskowa Ricoh GF-2 WW

Sprawdź cenę
Fotoforma
Ricoh GR IV HDF

Ricoh GR IV HDF

Sprawdź cenę
Fotoforma
Ricoh GR IV Monochrome

Ricoh GR IV Monochrome

Sprawdź cenę
Fotoforma

Krzysztof Basel

Dziennikarz, fotograf, twórca wideo z ponad 15-letnim stażem. Szef działu wideo w Spider's Web. Fan nowych technologii i nowych smaków z całego świata. Od lat związany z mediami foto i tech oraz branżą e-commerce. Przez niemal dekadę prowadził największy polski serwis o fotografii Fotoblogia.pl (Wirtualna Polska). Publikował w „Szerokim Kadrze", Digital Camera Polska, czy fotopolis.pl. Pracował też dla takich marek, jak Amazon, Allegro, Ceneo, Netguru, Divante czy TotalMoney.pl. Ceni szczery fotoreportaż, architektoniczny minimalizm, zdjęcia pokazujące prawdziwe życie, ale i intrygujące ujęcia z drona, dzięki którym odkrywa otaczający świat na nowo.

Więcej w kategorii: Testy

Poradniki

Zróbmy trochę dymu! Sesja, poradnik i test dymiarki SmokeGENIE

Testy

Źle latałem dronami DJI. Nie popełnij moich błędów

Testy

Zhiyun Molus X60 i X100: testujemy kompaktowy system oświetlenia LED

Rzetelne testy naszych specjalistów

Testy

3 Legged Thing Punks 2.0 – sprawdzamy nowe zbuntowane statywy

Poradniki

3 powody, dlaczego warto wybrać karty pamięci Angelbird

Testy

4 powody, dla których Fujifilm X-T4 to mistrz uniwersalności

Zapisz się do newslettera
i bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera