Z wyglądu, Nikon Z5 jest podobny do starszego brata, modelu Nikon Z6. Główną różnicą jest tarcza trybów, zamiast czarno-białego ekranu LCD na górze. Mamy tu dopracowaną ergonomię, z solidnym gripem, dużym joystickiem AF i wieloma praktycznymi przyciskami. Do tego odchylany, dotykowy ekran LCD o rozdzielczości 1,04 mln punktów i przekątnej 3,2 cala, wizjer elektroniczny o rozdzielczości 3690 tys. punktów i powiększeniu 0,8× i 2 sloty na karty pamięci SDHC.
SPRAWDŹ TEŻ: Nikon Z50 II to zaskakująco ciekawy aparat na początek
Sercem aparatu jest pełnoklatkowa matryca CMOS o rozdzielczości 24 megapikseli z 5-osiowy system stabilizacji, którego skuteczność jest deklarowana na 5 EV. Nie zabrakło hybrydowego systemu AF z 273-polami i opcją śledzenia oczu u ludzi i zwierząt. Słabszą stroną Nikona Z5 w porównaniu do droższych bezlusterkowców Nikon jest tryb wideo. Aparat wprawdzie umożliwia nagrywanie filmów wideo 4K przy 30, 25 i 24 kl./s, ale z cropem wynoszącym 1,7x. Ten znika dopiero w rozdzielczości Full HD. To zdecydowanie sprzęt przede wszystkim do zdjęć niż nagrywania filmów. Warto też podkreślić, że Nikon Z5 mocno potaniał od dnia premiery, dostał nowe oprogramowanie, a oferta obiektywów się mocno powiększyła. Jak ta specyfikacja sprawuje się w praktyce w 2025 roku? Sprawdźmy.
Nikon Z5 w 2025 roku — test
Sprawdź także naszą pierwszą recenzję tuż po premierze Nikona Z5: