biogo.pl

Już dziś skorzystaj z rat 0% - darmowa dostawa od 500zł!

  • Kontakt
  • O nas
  • Status zamówienia
Historie F-STOP - za kulisami z Jesperem Gronnemarkiem

Historie F-STOP - za kulisami z Jesperem Gronnemarkiem

Za kulisami z Jesperem Gronnemarkiem

Niedawno mieliśmy okazję spotkać się z ekipą Staff Pro, a co ważniejsze, z wieloletnim przyjacielem f-stop – Jesperem Gronnemarkiem. Jesper studiował fotografię w Media College Denmark w Viborgu i wyspecjalizował się w fotografii sportowej tworzonej pod kątem akcji reklamowych. Bardzo sobie ceni możliwość opowiadania historii za pomocą zdjęć. Od ponad 10 lat podróżuje po świecie fotografując ekscytujące wydarzenia sportowe, z udziałem znanych marek. Są to zdjęcia reklamowe lub dla potrzeb wydawniczych. Jednakże oprócz tego Jesper znajduje też czas na osobiste projekty. Tworząc je próbuje przesuwać granice swojej wyobraźni fotograficznej, a w ciągu ostatnich kilku miesięcy prace nad tymi projektami mocno się zintensyfikowały.

Poznaj fascynujący świat tych projektów, tematy, które śledzi Jesper i jego plany na przyszłość.

 

 

Jesper, twoim głównym obszarem pracy jest branża sportowa i często fotografujesz duże imprezy z udziałem świetnych sportowców, ale dziś chcielibyśmy porozmawiać o twoich prywatnych projektach. Jak dużo poświęcasz im czasu i jak łączysz to z regularną pracą?

Wkładam wiele serca w moje osobiste projekty. Są dla mnie dobrą okazją na wypróbowanie nowych technik i pomagają mi ewoluować jako fotografowi. Nie ma większego znaczenia czy sesja przebiega zgodnie z planem, ponieważ nie robię jej dla klienta, który mi za to płaci i potrzebuje określonych zdjęć. Dzięki temu czuję swobodę i mogę przekraczać granice mojej wyobraźni. A przez to mój warsztat fotograficzny ciągle ewoluuje.

Na początku 2017 roku wyznaczyłem sobie cel: chciałem podjąć 6 osobistych projektów w ciągu tego roku. Dla mnie taki „osobisty projekt” to sesja, w czasie której robię zdjęcia dla siebie, a nie dla zleceniodawcy. Mogę robić, co chcę, bez konieczności odpowiadania przed kimkolwiek. Taka sesja może trwać nawet kilka dni. Ale równie dobrze może to też być jedynie kilka godzin.

Ostatecznie okazało się, że w 2017 zrealizowałem aż 19 tego typu sesji. Sam czuję się tym zaskoczony! Myślę, że jak do tej pory to był dla mnie najlepszy rok jako fotografa. Łączenie tych osobistych projektów z pracą nie jest łatwe, ale myślę, że to kwestia ustalenia priorytetów w codziennym życiu – np. nie marnuję czasu na oglądanie TV czy tego typu zajęcia.

 
 

W ciągu kilku ostatnich miesięcy zrobiłeś dwa ciekawe projekty. Jednym z nich był Wake Boarding na kanałach Kopenhagi, a drugim Sky Diving Shoot, który cieszył się sporym zainteresowaniem i był współorganizowany przez Red Bull, Fstoppers, Petapixel itp. Jak się zrodził na nie pomysł?

Fotografia skydivingu była moim marzeniem odkąd sam pierwszy raz spróbowałem tego sportu. Szczerze mówiąc nie miałem więcej ochoty skakać, ale pomysł na zdjęcia siedział w mojej głowie. W końcu nadarzyła się okazja, by zrealizować ten projekt. Z pomocą przyszła duńska narodowa drużyna skydivingu, Flux Free Fly, Michael Boe Laigaard i klub skoczków z Aarhus.

Niestety pierwsza sesja musiała zostać przełożona ze względu na zbyt silny wiatr. A że miałem już zebraną ekipę do udokumentowania tego wydarzenia, to nie mogłem ich zawieść. Sięgnąłem więc po mój drugi pomysł – sesję wakeboardingu. Zdjęcia z tego projektu udały się naprawdę wyśmienicie. W międzyczasie poprawiła się pogoda, więc po kilku tygodniach powróciliśmy do projektu sesji skydiingowej.

 

 
 

 

Właśnie upubliczniłeś swoją „wybuchową” sesję. Wydaje się, że z każdym nowym projektem przesuwasz granice. Czy możesz dać nam jakiś zakulisowy wgląd w to, jak ta sesja przebiegała? Założę się, że jest jakaś ciekawa historia związana z logistyką przygotowania takich wybuchowych ujęć!

Dziękuję! Przekraczanie granic to jest właśnie to, co próbuję robić. Pomysł miałem już wcześniej, rozmawiałem też z kierowcą Mike’iem Jensenem czy chciałby dołączyć do projektu… Więc tak naprawdę organizacja sprowadzała się do zgrania trzech brakujących elementów: właściwej lokalizacji, ekipy od efektów specjalnych i odpowiednich warunków pogodowych. Zimą w Danii jest dość ciężko o dzień bez deszczu, a specjaliści od efektów specjalnych muszą uzyskać zgodę policji na 14 dni przed jakimikolwiek eksplozjami. Trudno jest wybrać konkretny dzień i zebrać cały zespół, gdy nie można przewidzieć pogody na dalej niż 2 minuty.

W projekt z eksplozjami było zaangażowanych wiele osób, a zorganizowanie sesji, która wymaga tylu ludzi zajmuje sporo czasu. Najpierw musiałem zdobyć facetów od efektów specjalnych (Nordic Effects), a później Mike’a Jensena. Następnie Nordic Effects musieli uzyskać zgodę policji na wykonywanie eksplozji, ja potrzebowałem zgody na lokalizację, a kamerzyści musieli zarezerwować datę itd. Wykonaliśmy wiele telefonów i wymieniliśmy masę e-maili, żeby to wszystko dograć. Zajęło nam to chyba z tydzień.

 

 

Twoje ostatnie projekty były związane z żywiołami – pierwszy w wodzie, drugi w powietrzu, teraz bawisz się z ogniem. Czy to jakiś wzór, za którym podążasz?

Dostrzegasz w tym jakiś schemat? Faktycznie, po sesjach wakeboardingu i skydivingu sam zauważyłem, że idąc dalej tym tropem mogę zrobić cykl związany z czterema żywiołami. Woda, wiatr, ogień i ziemia. I rzeczywiście mam zamiar tak zrobić. Teraz, gdy sesja „ogniowa” dobiegła końca, to pozostał mi do wykonania ostatni projekt, związany z ziemią.

 

 

Czego więc możemy się teraz spodziewać? Taka seria projektów wymaga spektakularnego zakończenia. Możesz nam zdradzić jakieś szczegóły?

Powoli zaczynam pracę nad ostatnim projektem, ale jeszcze nie mam pełnej koncepcji. Ale wydaje mi się, że w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca będę musiał wyjechać za granicę – całkiem fajnym pomysłem może być przestrzeń kosmiczna.

Czy jest ktoś, kto pomoże mi dostać się na stację kosmiczną lub księżyc?

 

 

 

Zostaw komentarz

Kategorie
Tagi
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium